PO /to określenie przysłówek, czy jak się nazywa inaczej staje się mi obrzydliwe ostatnio tak samo, jak pewna angielska czynność fizjologiczna - to tak na marginesie/ PRZERWIE WAKACYJNEJ łAZIłEM PO RóżNYCH BLOGACH, Z RóZNYM SKUTKIEM, BO NA WIęKSZOśCI POSUCHA WAKACYJNA. Ale znlazłem zabawę, którą pewna Pani/to określenie nie podoba mi się, napisałbym laska, ale nie chce się narazić na uwagi OD OSOBY, KTóRA WCALE NIE WCHODZI NA TEGO BLOGA/ WYMYSLIłA I POTEM SIę TO ZNALAZłO U żABY. Żabawa polegała na sporządzeniu alfabetu z epitetami opisującymi ofiarę.
Spróbuję dokonać analizy własnej osobowości, takie małe harakirii. Będzie ona maksymalnie zafałszowana i nic nie powie o osobie, która to pisze, bo będzie pełna wybieleń, przekłamań i koloryzowania. Co do zabaw wszelakich, to pamiętam, jak wypisywaliśmy kiedyś dawn temu, największe świństwa, które popełnilismy w zyciu i napisałem, że podczas obchodów I Komunii, przejechałem śwadomie obryzgując błotem stadko białych sukienek mknące na mszę. Wtedy to PółNOCNA, mało mnie nie zabiła, nie pomogło, że powiedziałem, że to fikcja literacka - ale też od tamtej pory nabrałem olbrzymie sympatii do Północnej i bardzo ją internetowo lubię.
Jedziemy i pojechaliśmy, ale po jakimś czasie wkradły mi się jakieś alternatywy - te na końcu kursywą:)
A) Aaaaaaby kupić. ANARCHISTA zreformowany. Do tej refleksji nakłoniła mnie wizyta na youtube i przy przeglądaniu filmu z 1984 roku z festiwalu w jarocinie wylazł z ekranu mój przyjaciel. Ja powinienem być gdzieś obok, ale mnie nie było widać. Walczyłem, ze wszystkim co związane było z machiną państwową, aż się sam stałem jej częścią. Powinno być ANGEL - miłość mojego zycia, ale skucha co????
B) Będąc młodym kucharzem. www.akademiasmaku.com - zaniedbana. Bardzo lubię gotować i dobrze mi to wychodzi. Ostatnio musaka...mniam. Blogoobsesyjny.
c) CZYTELNIK POSIADAJąCY. Lubię czytać dużo, ale przde wszystkim swoje ksiązki. Lubię mieć ksiązki. Nie pożyczam ich. Nie lubię, gdy ktoś przde mną czytał gazetę. Z książkami nie mam tego problemu. Mogłoby być C jak Czesio mój włatca telewizyjny.
d) DEPECHOWIEC - nie będzie to bluzierczą plotką, ale DM to nie tylko sterty płyt winylowych i cd, kilka konertów. To jest mój religijny zakątek, pełen miłości, nostalgii, wspomnień, dzwięków. Muzyka wiele znaczy w moim życiu, a ta szczegółnie dużo.
e) EGOISTYCZNIE EMAPTYCZNY- bez sensu co nie?:)
f) FRUWANIE -lubie od pewnego czasu latać samolotem. Kiedyś ktoś powiedział mi, że czuje się w przestworzach wolny - nawet jeśli spadnie taki kawał złomu. No cóż.
g) GAAAAADANIE Lubię mówić i jestem niezly w tym:). jestem dobrym wykładowcą, rozmówcą, mediatorem, słuchaczem. G - jak Grzegorz, najwięcej miałem przyjaciół pod tą etykietą, zostało mi dwóch.
h) HULASZCZOść - lubię imprezy ale wyłącznie ze znajomymi. Lubię alkohol, lubię raz na jakiś czas trochę wiecej niż trochę wypić. Lubię śpiewać podczas, chociaż nie powinienem!!!! Kocham swoich przyjaciół i źle mi, że za mało się widujemy!!!!
i) INTERNETOWERYK - nie umiem sobie wyobrazić zycia bez internetu. Jest co roku gorzej. Obecnie nawet pod kanapą leży sobie macbook. Najwięcej wytrzymałem 16 dni w Egipcie bez internetu i schudłem wtedy 6 kg. Internet jest bardzo kaloryczny. Lubię ludzi z internetu, lubię pocztę internetową, newsy, nie lubię gg, skaypa - narazie. Pamiętam jakiś czas temu, jak własciwie nie wierzyłem, że do tego wszystkiego co jest w sieci można się dostać bezpłatnie i że kiedyś na pewno to skończą. Lubię "rozmawiać" z nieznajomymi z netu, a często nie starcza mi czasu na rzeczywistych przyjaciół. Mam świadomość ciągłą, że te internetowe przyjaźnie to atrapy. Inteligencja, inteligencja - mogło by być więcej - patrz errata na w.
j) JEJ zostało na koniec i nie wiem co napisać? Jęczący - podczas byle przeziębienia nie podchodzić do mnie, bo jęczę i użalam się nad sobą. J - Jezus - zazdroszczę wierzącym, ja nie potrafię. Próbuję, ale nie potrafię. Próbowałem czytać Biblię i nic, boję się, że kiedyś w potrzebie Bóg powie - ty mi TR już nic nie obiecuj, bo się nie wywiązałeś z poprzednich obietnic łosiu!!!
k) KIEROWCA - bardzo dużo jeżdżę, bardzo uważnie, czasami za bardzo szybko. Nie mogę się pogodzić z ograniczeniami prędkości. Przepuszczam pieszych i inne samochdy, nie wyprzedzam na podwójnej lini, na przejsciach dla pieszych. Ale ta prędkość. Chciałbym jeździć dużym rzucającym się w oczy samochodem. Ale jestem racjonalny w wydawaniu kasy na ten cel. Nie lubię sprzątać w samochodzie i go myć, staram się pamietać o przeglądach. Średnio mnie bolą jakieś zadrapania lakieru i inne tago typu kwestie.
l) LEKARZOLęK - boję się lekarzy, chorób. Mam zdjagnozowany syndrom białego fartucha - po wejściu do szpitala, przychodni jestem chory. Mam zaawansowaną hipochondrię.
ł) łYSY - nie wiele rzeczy mi lepiej wyszło niż włosy. Ale lubię swoją łysość, czasami jednak najpierw budzę strach, a potem dopiero ta moja inteligencja...
m) MOZILLA FIREFOX - ukłony, właśnie wysiadło podczas napisania prawie wszystkiego zasilanie ups się nie włączył i zdechł komputer, a mozilla spokojnie przywróciła sesję. To prawie tak genialny wynalazek jak macintosh. Miły facet, wiecie, że wiekszość ludzi mnie lubi?
n) NAUKOWE NIESPELNIENIE -szkoda, że zbyt późno wkroczyłem do świata nauki. Cholera chyba już nie zrobię tytułu dr. Szkoda - mam nadzieję, że Młoda mnie wyleczy z tego kompleksu. Powinno być: Nothomb Amelie - dla mnie najabrdziej genialna współczesna pisarka na świecie. Lekki czasami balans w stronę zbyt lekkiej literatury.
o) OBSESYJNIE ODPOWIEDZIALNY DO BóLU. Za wszystko czym się zajmuje prywatnie i zawodowo. Obżarstwo - uwielbiam jeść. Prawie tak jak sex.
p) PRAWIE PRACOHOLIK - lubię bardzo pracować, lubię bardzo swoją pracę, ale od pewnego czasu mam świadomość, że gdybym miał odpowiednią ilość papierków z obrazkami mógłbym żyć bez pracy. Nie przepadam za wczesnym wstawaniem do pracy, ale za to lubię być każdego dnia w firmie kilka razy, do tego 7 dni w tygodniu. Prawnik administratywista - to jeden z moich zawodów wyuczonych, w którym nigdy ne pracowałem.
r) RADYKALNIE RODZINNY - nie widzę świata poza moją żoną i córką. Mógłbym dla nich zrobić wszystko, łączne z zabiciem bez cienia skrupułów kogkolwiek, kto ośmieliłby się zrobić coś którejs z moich dziewczyn. Ale od pewnego czasu to rodzinna to te dwie osoby, do tego niewątpliwie NASZ AMERYKAńSKI ODłAM, potem trochę luzu i TEśCIOWIE i wyrwa boleśnie boląca. Cały wolny czas potrafię spędzić z rodziną i reszta może nie istnieć dla mnie, nawet internet. Rozsądek - czasami zbyt duży.
s) Sssss /co tak syczy? A teraz? przestało. S jak SEX. Baaaardzo lubię. Czy to prawda, że przychodzi taki okres w zyciu, że już nie mozna? O kurde! Już Szymborska pisała: czy bez tej miłości można żyć, mieć serce suche jak orzeszek? /Już ja Wiśka wiem, co to miało być napisane zamiast serca!!!/ S - jak Siwy mój przyjaciel z którym splotły się losy już ponad 20 lat temu i jesteśmy razem.
t) TOLERANCYJNY - w wielu kwestiach maksymalnie, ale nie każdego ewentualnego zięcia będę potrafił zaakceptować. Nie chodzi o kolor skóry, raczej o kulturowość. Za córkę zabić mogę...Opowieści znajomych o dziwnym traktowaniu mężów Włochów z Południa, Polek żon - w tej opcji nie ma takiej opcji. Powinno być T jak Tony Soprano - mój aktualnie ulubiony serial, kurde, czasami to wydajmie mi się, że mamy za wiele podobnych cech...
w) WYSIłEK FIZYCZNY - potrzebny mi do zycia jak tlen, rolki, rower, tenis, squash. Brakuje mi sytematyczności w tej działalności, ale luuubie. Wzrost 191 dobrze mi z tym, ale może kolejka po wzrost za długa była.
X) XENNA KAPELA DENNA. Był taki zespół dzieci z brudnej ulicy, to o mnie. Wychodowała mnie ulica, pamietam o tym i wiem ile zawdzieczam sobie i mojej żonie.
Y) YES, YES, YES - angielskiego w zyciu się nie nauczę, chociaż mam kolejny zryw.
Z) ZAKUPOCHOCHLIK - nie ważne, czy to warzywa na targu, czy pierścionek z brylantem. Rzadko patrzę na cenę. Uwielbiam robić prezenty Angelowi Mlodej. Lubię wydawać kasę w knajpach, na płyty, ksiązki, wyjazdy zagraniczne, szmaty, słodycze, wina... Zarozumiały - odrobinę he he he, zbyt pewny siebie.
WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD