Będzie plan, na sto lat, na tysiąc lat, na milion lat ... Plan był niezwykle przejrzysty, krótkofalowy, dobrze sprecyzowany - istny wzorzec z NLP. O programowaniu neurolingwistycznym naczytałem się przy okazji moich wykładów, od których zdaje się, że minęło pół wieku. Plany właśnie wtedy są bodźcami do działania, gdy są zamknięte, czyli możliwe do zrealizowania, wtedy istniej szansa, że nasz mózg nawet podświadomie będzie szukał okazji do ich realizacji.
Ja zaplanowałem bierny odpoczynek, taki, że aż dostanę bąbli na tyłku od leżenia w łóżku, próba generalna odbyła się wczoraj. Po powrocie z pracy, zaległem na kanapie, zamknąłem oczy i po jakichś 11 minutach rozległ się w mojej podświadomości dzwonek telefonu, po omacku dotarłem do słuchawki, a tam już był mój pracownik, który w dość zawiły sposób, ale z sensem relacjonował, to co miał zrobić. To było małe preludium, po którym wylądowałem jeszczew firmie 3 razy.
Ktoś mówił, że praca w budżetówce, to taki luzik i nicnierobienie - zostawię to bez komentarza.
Całe szczęście, że udaje mi się naładować baterie przy pomocy nordic walking, okazało się, że te dwa kije są dla mnie stworzone, zupełnie, tak jak w sezonie, gdy termometr pokazuje okolice 20C - rower.
Wczoraj kolejne mam nadzieję kilkanaście kilometrów, do zestawu dorzuciłem ipoda i bardzo przyjemnie się maszeruje. Bolą nogi, bolą ręce - jak bolą znaczy, że posiadacz żyje. Jedna z gwiazd rosyjskiej trenerki mówiła, że jak bolą mięśnie to dobrze, jak bardzo bolą, to bardzo dobrze.
Barnabo polecam stnowczo te dwa patyki, nawet nie każdy mijany przechodzień dwunożny patrzy się na tego czterośladowego, jak idiotę. Dziś mam zamiar pochodzić trochę w lesie. Moja nieskomplikowana konstrukcja psychiczna wymaga na starość ruchu, jak kania dżdżu. Bardzo dobrze robi mi wysiłek, który mam nadzię, że sprawi, że uniknę - tu dygresja malutka: przeprowadzam nabór na stanowisko związane z obsługą klienta, jest dość duże zainteresowanie, więc rozmowy z kandydatami wpisały się mocno w kalendarz zajęć. Mam na razie jedną faworytkę, ale złożyło się, tak, że 80% to były panie z rocznika 1968, o na wygląd trzeba sobie zapracować. Rocznik tylko o jedną cyferkę młodszy ode mnie, ale dla większości Matka Natura nie była zbyt łaskawa.
Przypominam, 3 tygodnie do Świąt - moje plany kulinarne są niesprecyzowane, plany towarzyskie i owszem, a do tego prawie jestem zatowarowany prezentowo. Kilka rzeczy ma przyjść z Allegro, coś tam zza oceanu, jakieś drobiazgi poupychane są po szafach i po piwnicach. Mam nadzieję, że stan posiadania po weekendzie znacznie ulegnie zmianie:).
Zastanawiam się nad poruszonym tematem kuchni świątecznej - dość trywialnie jest u mnie w tej materii, jak wiecie lubię gotować i niezły jestem w te kolocki: wczoraj na pieczarkach upieczonych był zgrilowany kawałek schabu obłożony oscypkiem i żurawiną, gdzieś tam obok poniewierały się pomidory czereśniowe z Sycylii i do tego smażone ziemniaki.
Święta: pierogi z kapustą i grzybami, dość często kupowane jednak. Kapusta z grzybami, osobiście wolę bigos, który robi się na fajerce obok. Bigos z dużą ilością różnych wędlin, jałowcowa kiełbasa, szynka, jakieś skwarki z boczku, kawałki mięsa wołowego, grzyby suszone, konfitura śliwkowa, parę kropli alko. Dobra musi być kapusta, ale tu ekspertem jest nos Angela. Drugim punktem programu są kaczki i gęsi, na obiad muszą być koniecznie, oczywiście z buraczkami, pieczony schab i boczek.
Nie widać żadnej ryby? No własnie, z przykrością powiem, że karpia to ja lubię na płycie Programu III. Myślę nad łososiem w jakiejś maladze może, może jajka faszerowane łososiem z odrobiną kawioru i jajkami przepiórczymi/wiecie, że jajka przepiórcze po 2-3 minutach gotowania należy wrzucić do wody z lodem?/. Właściwie wieczerza wigilijna to mogą być tylko pierogi.
Najbardziej lubię śniadanie pierwszego dnia Świąt u nas w domu, z takimi róznościami kulinarnymi, ewentualnie obiad. Mam nadzieję, że znajdę trochę czasu na przewertowanie książek kucharskich i coś rewelacyjnego pojawi się na stole ku ogólnej radości. A oczywiście jeszcze śledzie, ale zwykłe matiasy Lisnera z cebulką i dobry chleb.
Oki już prawie 9 idę do pracy...
WASZE OPINIE (10) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD